Wersje językowe:
POLSKA
Ostoya - centrum matrymonialne
  • Home
  • Biuro tradycyjne
  • Pani pozna Pana
  • Pan pozna Panią
  • Porady psychologa
  • Imprezy Zapoznawcze dla Singli
  • Wyszukaj partnera ON-LINE
  • Rejestracja ON-LINE
  • Horoskop partnerski
  • FAQ
  • Kontakt
Plotki

Dlaczego warto być we dwoje?

  Dlaczego warto być we dwoje? Nie jesteśmy stworzeni do samotnego życia. Już Arystoteles powiedział "Człowiek jest zwierzęciem społecznym". Samotne życie prowadzi do wyo
więcej »

single

Single – czy nic się nie da zmienić? Ponad 5 milionów Polaków żyje samotnie, bez partnera. W pracy są energiczni, otwarci, przebojowi i kontaktowi. Pr
więcej »
Ostatnio zalogowani
Login: gucio
Wiek: 43 l.
Status: rozwiedziony

Login: Ania99
Wiek: 53 l.
Status: rozwiedziona

Login: Tomasz1982
Wiek: 30 l.
Status: kawaler

Login: Beata
Wiek: 42 l.
Status: rozwiedziona

Login: Anita
Wiek: 33 l.
Status: panna

single

Single – czy nic się nie da zmienić?

Ponad 5 milionów Polaków żyje samotnie, bez partnera. W pracy są energiczni, otwarci, przebojowi i kontaktowi. Prywatnie – niedostępni i nieufni. Single cierpią z powodu samotności, ale nie przyznają się do tego, a nawet twierdzą, że są z tego dumni! Jaką płacą cenę za życie bez pary?

 

Życie w pojedynkę (ang. single) to dziś pewien styl. „Singlowanie” staje się modą, a ci, którzy jej ulegają, forsują stan samotności jako ważny i nie gorszy od życia rodzinnego. Według danych ze spisu powszechnego w 2004 roku, liczba singli w Polsce doszła do 5 milionów. Socjologowie prognozują, że do 2030 roku wzrośnie o kolejne dwa miliony.

Polscy single zakładają – na wzór innych krajów – stowarzyszenia, mają własne kluby i biura podróży. Z ofert dla samotnych korzystają ludzie w różnym wieku, od lat 20 do 75. Są wśród nich tacy, którzy nigdy nie mieli stałego partnera oraz osoby rozwiedzione, owdowiałe. Propozycji spędzania wolnego czasu jest tak dużo, że łatwo nie tylko ukryć się przed własną samotnością, ale również zepchnąć do podświadomości ważne potrzeby miłości, bliskości, kontaktu, wspólnoty, dawania, przyjmowania, które można zaspokajać w pełni w bliskim, intymnym związku.

Smak życia solo
Ewa przez wiele lat szczyciła się swoim „singlowaniem”. Dziś ma 41 lat, od roku jest w udanym związku. Często wraca do długiego okresu samotności w swoim życiu. – Uciekałam w pracę i rozrywki, inwestowałam w swój rozwój osobisty, korzystałam z kursów dla aktywnych i twórczych kobiet. Oszukiwałam się, że jest mi dobrze. Na spotkaniach singli inni udawali podobnie jak ja, więc trudno było w tym specyficznym teatrze nawiązać z kimś bliski kontakt – tłumaczy Ewa. Im bardziej wmawiała sobie, że życie w pojedynkę to jej świadomy wybór, tym większe tworzyła mury w relacjach z mężczyznami.

Andrzej (39 lat) uważa, że singiel to osoba sama, ale nie samotna. Według niego, single to sensowni i wartościowi ludzie, którzy wolą żyć w pojedynkę niż wikłać się w nieudane małżeństwo. – Nie zamykamy się oczywiście na związki, ale nie poszukujemy desperacko miłości, nie uzależniamy poczucia własnej wartości od tego, czy mamy stałego partnera – twierdzi Andrzej.

O rok młodsza od niego Anna określa siebie jako „zdeklarowaną singielkę”. Uważa, że ten stan wybiera się świadomie, a nie dlatego, że człowiekowi nie udało się znaleźć tej drugiej połówki. Jest zadowolona ze swojego życia. Kieruje dużą firmą, stać ją na wszystko, czego potrzebuje. – Na pewno nie jest singlem ten, kogo ten stan męczy, kto chce z niego uciec – zastrzega Anna: – Tak zachowują się raczej neurotycy, którzy nie potrafią żyć sami, bez uzależnienia się od kogoś czy wręcz uwiązania się tej drugiej osoby. Ja cenię wolność i single, których znam, też ją cenią.

Dla Anny wolność, to całkowita swoboda w organizowaniu sobie życia, to przyjemności, wyjazdy, spotkania, które zaspokajają jej potrzeby relaksu, odpoczynku, zabawy, rozrywki. Anna twierdzi, że nie ma czasu na nudę ani na rozpamiętywanie tego, czy lepiej żyć samemu, czy z kimś. Żyje aktywnie i cieszy się tym, co ma. Przyznaje, że przychodzą chwile, kiedy brakuje jej kogoś bliskiego, bo taka jest natura człowieka („stworzenia stadnego”), ale wtedy bez problemu znajduje kogoś do towarzystwa.
Niech żyje wolność
Jakie są plusy życia w pojedynkę? Single mają więcej czasu dla siebie, mogą nim dowolnie dysponować. Zaczynają myśleć o własnym rozwoju, inwestować w siebie, łatwiej im otwierać się na nowe doświadczenia. Osoby samotne częściej biorą udział w kursach językowych, szkoleniach podnoszących kwalifikacje i rozwijających hobby, zaczynają uprawiać sporty itp. Samorealizacja to tendencja bardzo wyraźna w dzisiejszych czasach i niejednokrotnie staje się ważniejsza od dbałości o związek z partnerem. Singiel może sobie na nią w pełni pozwolić, nie musi z niczego rezygnować dla drugiej osoby, ani uwzględniać jej potrzeb czy szukać kompromisu.

Robert już w czasie studiów zamieszkał sam i cieszył się stanem wolności. Wreszcie był panem w swoim domu. Sprzątał, kiedy chciał, gdy był zmęczony – spał do południa. Nikt mu nie kazał zmywać każdego kubka od razu po wypiciu herbaty czy kawy, ani słać łóżka tuż po wstaniu. Kobiety, z którymi się spotykał, od razu uprzedzał, że chce żyć i mieszkać sam, że z nikim się nie zwiąże na stałe. Nie znosił, kiedy przestawiały mu meble i robiły porządki. Po dziesięciu latach przelotnych i mało satysfakcjonujących związków, poczuł ciężar swojej samotności. Gdy zostawał sam w domu „chodził po ścianach”. Brakowało mu zwykłej rozmowy, przytulenia, ciepła drugiej osoby. Jednocześnie zauważył, że kończył znajomość nawet z kobietami, które mu się podobały, gdy tylko zaczynało im za bardzo zależeć na związku. Zaczął zastanawiać się nad tym, czy umie nawiązać relacje, a może w ogóle nie potrafi kochać...

Rozdwojenie uczuć
Wiele osób samotnych określa siebie jako singli, ale wyraźnie brakuje im partnera. Intensywnie, czasami nawet na siłę, szukają kogoś, kto im zapełni tę życiową pustkę. Zmieniają partnerów dość często i nie potrafią zbudować trwałych związków, gdyż ich relacje są powierzchowne. Niektórzy tęsknią za miłością, ale nie wierzą, że może im się ona przydarzyć, więc w ogóle nie wchodzą w bliższe relacje. Rzadko przyznają się do tego, że czasem marzą o bliskości, rodzinie, dzieciach.
36-letniej Aliny bycie singlem już nie bawi. Dziś jest pewna, że to nie jest stan, do którego warto dążyć:

– Gdy w sklepie mam w koszyku parę rzeczy tylko dla siebie, z zazdrością patrzę na kobietę czy mężczyznę z koszem pełnym zakupów dla całej rodziny. Wychodzę ze sklepu z mokrymi oczami – wyznaje. Wraca do swoich czterech ścian, zamyka drzwi na klucz, je sama kolację, słucha muzyki lub ogląda film, często zasypia z kieliszkiem wina w ręku. Życie bez partnera daje się jej we znaki również w tzw. prozie życia. Remont mieszkania czy przeprowadzka to dla samotnej kobiety zadanie wręcz niewykonalne. Trzeba wszystko robić samemu albo prosić o pomoc znajomych, którzy przecież nie zawsze mają czas i ochotę na zajmowanie się problemami samotnika.

O dwa lata młodsza od Aliny Olga również narzeka na pustkę samotnego życia. Co prawda zrobiła błyskawiczną karierę w Warszawie, osiągnęła wiele, ale i tak czuje się niespełniona. – Usycham jako kobieta. Czuję się sfrustrowana. Komplementy pod moim adresem rozdrażniają mnie – mówi Olga. Winą za to, że jest sama obarcza mężczyzn. Jej zdaniem, to oni boją się miłości i bliskości, mają w sobie mnóstwo lęków przed nawiązaniem głębokiej więzi z kobietą.

W szczerych opowieściach singli o sobie powtarza się motyw „dwóch twarzy”. Na zewnątrz, w pracy i wśród ludzi są energiczni, otwarci, przebojowi i kontaktowi. Po pracy, prywatnie – niedostępni, nieufni. Takie tendencje przejawiają często osoby, które we własnych rodzinach nie doświadczyły otwartości i szczerości, nie nauczyły się wyrażać swoich uczuć i budować bliskich relacji. Głęboko zakorzeniony lęk przed odtworzeniem schematów braku miłości z domu rodzinnego oraz mechanizmy zaprzeczania uczuciom, mają w sobie dzieci rozwiedzionych rodziców, albo tych, którzy żyli razem, ale obok siebie lub stale skłóceni. Związku z drugą osobą boją się również dzieci autorytarnych i despotycznych rodziców oraz dorosłe dzieci alkoholików, które nie doświadczyły w swoich rodzinach bezpieczeństwa, akceptacji i szacunku. W dorosłym życiu wypierają niezaspokojone podstawowe potrzeby, stosując mechanizmy obronne – pokazują swoją wartość poprzez osiągnięcia zawodowe. Choć ciężko im żyć w takim dualizmie, gdzie jednocześnie pragną miłości i bronią się przed nią jako zagrożeniem, brną w niego coraz mocniej. Stawiają mury w relacjach z ludźmi, gdyż boją się bliskości – obawiają się tego, że partner będzie dominować, narzucać swoje zdanie, koncentrować się tylko na sobie i swojej pracy, że w końcu zapomni o nich.
Dla niektórych singli życie w pojedynkę to bezpieczne schronienie po wielu rozczarowaniach, zranieniach i odrzuceniach. – Czasem już zaczynam myśleć, że samotność jest moim powołaniem, że po prostu tak ma być, że mam być sama, i moja praca nad sobą powinna iść w tym kierunku, aby to zaakceptować, polubić i nie odczuwać tego bólu samotności, głodu miłości, który wciąż się odzywa we mnie – mówi 34-letnia Beata.

Czy jeszcze mam czas?
„Singlujący” dwudziesto- i trzydziestolatkowie nie zastanawiają się nad skutkami wyboru takiego stylu życia. Jednak w miarę upływu lat zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, jaką cenę zapłacą za wyobcowanie i skupienie się wyłącznie na sobie. Kiedy przez długi czas nie wchodzi się w bliskie relacje z ludźmi, z czasem traci się umiejętność nawiązywania kontaktów na głębszym poziomie. Znajomości stają się coraz bardziej powierzchowne, ograniczają się do płytkich rozmów, w których każdy ukrywa prawdę o sobie. Zaczynają się kryzysy, bo wykruszają się dawni przyjaciele. – Przestałem odwiedzać moich żonatych i dzieciatych znajomych, bo źle się u nich czułem. Atmosfera ich domów przypominała mi o tym, czego mi brakuje, a do czego tak trudno było mi przyznać się, nawet przed samym sobą. Teraz nie udaje mi się nawiązać znajomości na takim poziomie jak kiedyś. Wszyscy gdzieś pędzą, nie potrafią słuchać. Drażni mnie powszechna wesołkowatość i to, że nie czuję szczerości rozmów – narzeka Krzysztof.

Gdy życiowi soliści przekraczają czterdziestkę, urok bycia singlem pryska, a zaczyna doskwierać samotność. Mirek ma 51 lat. Mieszka sam od trzydziestu lat. Zna wiele kobiet, ma sporo przyjaciółek, ale z żadną z nich nie związałby się na stałe. Dziś zastanawia się, czy wieczne „singlowanie” było jego świadomym wyborem. – Gdy byłem młody, chciałem być z kimś, ale bałem się odpowiedzialności za drugą osobę, dzieci, rodzinę. Wtedy nie bardzo widziałem siebie w roli męża. Wmawiałem sobie, że nie chcę, aby ktoś mi coś narzucał. Oskarżałem moje partnerki, że chcą zawładnąć moim życiem, odtrącałem je, wzbudzając w nich poczucie winy – przyznaje Mirek. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że to były wyłącznie jego bariery i lęki. Wynikały z tego, że postrzegał siebie jako osobę, która niezbyt dobrze radzi sobie w życiu, bał się porażki, oceny i krytyki. Często myślał, że jeśli do tych obowiązków, które ma jako singiel, doszłoby jeszcze wiele innych związanych z rodziną, nie podołałby temu. Obawiał się więc tego, że nie sprawdzi się jako mąż, ojciec, że nie sprosta wymaganiom partnerki i ona w rezultacie odejdzie. Im więcej było w nim lęków, tym mniej miejsca na miłość – dla samego siebie i dla innych. Dziś Mirek odczuwa na własnej skórze konsekwencje życia w samotności i nie pocieszają go nawet historie nieszczęśliwych żonatych kolegów. Niezaspokojona potrzeba bliskości, wspólnoty, wsparcia i miłości generuje rozgoryczenie, żal, smutek i poczucie straty. Single za półmetkiem swojego życia szukają oparcia w rodzinie. Rodzice, brat z żoną i dziećmi – stają się im najbliżsi. To z nimi wyjeżdżają na wakacje. Tracą przyjaciół lub sami z nich rezygnują. Lęk przed wpuszczeniem kogoś do już poukładanego życia jest na tyle duży, że szansa na wyzwolenie uczucia do kogoś obcego maleje. Po tylu latach samotnego życia coraz trudniej podjąć taką decyzję i zaryzykować.
Świat jest winien
Człowiek rozwija się, zmienia, buduje swoją tożsamość, ma wgląd w siebie poprzez funkcjonowanie w bliskich związkach. Partner staje się wtedy lustrem, dzięki któremu można zobaczyć siebie z innej perspektywy. Lęk przed własnymi emocjami i samym sobą oraz unikanie bliskich relacji prowadzi do zbytniej koncentracji na sobie i często do egocentryzmu. Po pewnym czasie single osiągają pewien pułap w rozwoju własnym i ich kreatywność ulega zablokowaniu. Piotr – inteligentny i twórczy 47-latek, pracownik naukowy, podróżnik – po wielu latach samotności tak bardzo boi się porażki, odrzucenia, braku akceptacji, że zanim stworzy bliski związek, neguje go i niszczy. Jest w nim wiele lęków przed autentycznym zbliżeniem, nie umie już zaufać żadnej kobiecie. W każdej nowej znajomości wraca do powtarzanego od lat schematu cierpienia z powodu niespełnienia, sam burzy to, co jeszcze nawet nie zacznie się na dobre. Nie potrafi dostrzec, że sam kreuje swój los. Winą obarcza kobiety, twierdząc, że nie są wystarczająco empatyczne i chcą go wykorzystać dla swoich celów.

Single nie chcą przyjąć do wiadomości, że ich obecna sytuacja, to konsekwencja własnych wyborów życiowych i decyzji, myśli, przekonań, bezrefleksyjnie utrwalanych schematów. Te schematy to przede wszystkim przekonanie, że najpierw trzeba osiągnąć w życiu sukces indywidualny, a dopiero potem myśleć o założeniu rodziny. Często są to samospełniające się przepowiednie wynikające z myślenia, że w tym świecie miłości nie ma, że ludzie są egoistyczni i znalezienie odpowiedniego partnera graniczy z cudem. To również efekt konsumpcyjnego stylu życia, który wkrada się w relacje międzyludzkie i generuje roszczeniowe nastawienie do potencjalnych partnerów. To wreszcie mała świadomość oraz brak umiejętności wyrażania własnych uczuć i potrzeb: nie wiem, czego w życiu chcę, co jest dla mnie istotne i priorytetowe. Znamienne jest, że osoby nieszczęśliwe w swojej samotności szukają miłości poza sobą, a nie w sobie samym; skupiają się na ocenach i krytyce innych ludzi, trwają w poczuciu krzywdy. Większość z nich nie docenia własnych sił i tego, że szczęście w ich życiu zależy od nich samych. Żyją w pewnego rodzaju wyuczonej bezradności, nie dostrzegając, że mogą zrobić dla siebie bardzo wiele.

Drugi poważny kryzys przeżywają single po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce. Statystyki podają, że w Polsce będzie ich rekordowo dużo za 10–15 lat. Jak wygląda życie samotnego emeryta? Pozornie jest ono łatwe, a jednocześnie nieznośnie puste. Nie bawią już zloty singli, męczą za to pytania o znaczenie życia. – Czy miłość jeszcze coś znaczy w tym świecie bez znaczeń? – zastanawia się Paweł w przeddzień swoich 50. urodzin. Po latach bronienia się przed bliskimi związkami stracił wiarę w to, że w intymnych relacjach można realizować pewne wartości. Zauważa teraz coraz wyraźniej, że życie właściwie niezauważenie przelatuje mu przez palce. Brak znaczenia, pozorna lekkość samotnego życia stały się dla niego nie do zniesienia. Zaczyna odczuwać lęk związany z przemijaniem. Osoby samotne ciężko znoszą ten okres, są bardziej narażone na depresje i zaburzenia psychiczne, gorzej radzą też sobie z chorobami fizycznymi, często są zgorzkniałe i agresywne w stosunku do otoczenia lub wobec samych siebie.

Szukając lustra
Większość singli próbuje zaspokajać potrzebę akceptacji, czułości i troski w płytkich, powierzchownych znajomościach i przelotnych romansach. W rezultacie wciąż czegoś szukają, wciąż za czymś tęsknią, są nadal samotni i oddzieleni od innych. Nie potrafią zaufać sobie i drugiemu człowiekowi, wejść w głębsze obszary intymności, wpuścić kogoś do swojego wnętrza. Boją się ryzyka, jakie niesie ze sobą budowa bliskiego związku.

Udany związek to niełatwa sprawa – trzeba umieć mówić i słuchać, dzielić się sobą, równoważyć potrzeby własne i partnera. W bliskich relacjach najczęściej też odzywają się wewnętrzne głosy, będące echem naszych doświadczeń z dzieciństwa. Ujawnia się to, co wymaga pracy nad sobą, uleczenia. W dobrym związku partnerzy mogą pomóc sobie wzajemnie, aby wyciszyć lub opanować to, co utrudnia funkcjonowanie.

Single rozpoczynający budowanie relacji z drugą osobą muszą nauczyć się komunikowania budującego kontakt, wyrażania uczuć i potrzeb. Do tego potrzebna jest umiejętność słuchania i mówienia bez poczucia wstydu, winy, krzywdy, lęku czy paniki, które budzą w nich echa przeszłości. Co otrzymają w zamian? Zdrową samoocenę i wzmocnienie poczucia własnej wartości, które można zbudować w związku. Nastawienie na dawanie i przyjmowanie jest możliwe tylko wtedy, gdy przestajemy się bać bliskości, gdy wpuszczamy drugiego człowieka bez przeszkód i barier w nasze obszary intymności i zbliżamy się do niego, kiedy chcemy go kochać i pielęgnować tę bliskość.

Singlom, którzy chcą rozpocząć życie we dwoje, jak też tym, którzy chcą pozostać wierni swojemu życiu w pojedynkę, mogę polecić pracę nad sobą w kierunku rozwoju własnej inteligencji emocjonalnej, odkrywania indywidualnego potencjału, budowania poczucia własnej wartości. Czasem warto zdjąć maskę szczęśliwego singla i wnikliwie przyjrzeć się sobie, swoim potrzebom i funkcjonowaniu. Warto też nauczyć się tego, że można prosić o pomoc czy wsparcie, jeśli samemu trudno radzić sobie z problemami. Polecam grupy terapeutyczne, warsztaty psychologiczne i psychoedukacyjne pogłębiające wgląd w siebie. Pozytywne myślenie, akceptacja siebie i samoświadomość pomagają żyć tak, aby nie uzależniać swojego szczęścia od świata zewnętrznego, a co za tym idzie – znaleźć odpowiedniego partnera i zbudować dojrzały, partnerski związek. Jeżeli nie znamy siebie – nie możemy siebie pokochać, a więc trudno nam kochać też innych ludzi. Jeśli nie znamy do końca motywów swojego działania – czujemy się niepewnie i nie akceptujemy siebie, a więc boimy się też innych ludzi. Jeśli wszystko widzimy w czarnych barwach – nie jesteśmy w stanie patrzeć na siebie pozytywnie i spojrzeć z optymizmem na potencjalnego partnera i relacje z nim.


Logowanie
Zalogowany:
[Rejestracja]

Aktualności

Porady psychologa

Jeżeli masz problem z partnerem, doznałaś zdrady, masz poczucie osamotnienia, przeżywasz
więcej »

Napisali o nas

Napisali o nas! 2010 portal Interia.pl: Samotność po polsku: http://
więcej »

Miłość szczęśliwa

  MIŁOŚĆ SZCZĘŚLIWA  Miłość szczęśliwa. Czy to
więcej »
Linki
  • kosmetyczka, fryzjer, spa
  • Nakarm głodne dzieci
Napisz do administratora
Zgłoś nieprawidłowość
Zapytaj
Licznik odwiedzin: 414674

Wyszukaj partnera ON-LINE | Regulamin serwisu | Poezja | Dlaczego warto być we dwoje? | Nie czekaj - działaj | Napisali o nas | Konto PRO | Home |